Think Tank Retrospective 15 – recenzja

Plecaka Think Tank Retrospective 15 miałem okazje używać dzięki oficjalnemu dystrybutorowi firmie Foto-Technika (www.foto-technika.pl).

Opis plecaka

Plecak wykonany jest z nieprzemakalnego płótna (producent uwzględnił również pokrowiec przeciwdeszczowy w zestawie) i ma łączną pojemność 20 L (15 L główna komora + 5 L przednia kieszeń).

Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych, zielonej (pine) i czarnej (która mi osobiście podoba się najbardziej).

Think Tank Retrospective jest naprawdę solidnie wykonany i ma ciekawą miejską stylistykę. Kieszenie i komory zamykane są na zamki (x2), na rzepy lub na specjalne haki.

Główna komora zamykana jest na zamek błyskawiczny, a dojście do niej jest od strony pleców, żeby zatem dostać się do sprzętu trzeba plecak położyć.

Dzięki temu sprzęt jest zabezpieczony przed osobami postronnymi. Funkcja ta jednak uniemożliwia szybką zmianę obiektywu w przypadku szybkich akcji.

Z przodu plecak zamykany jest dużą klapą zapinaną na specjalne haki, których zadaniem jest możliwość szybkiego otwarcia i zamknięcia klapy.

Z początku haki wydały mi dość irytujące, ale po paru otwarciach i zamknięciach przyzwyczaiłem się do nich.

Muszę zatem przyznać, iż spełniają swoje zadanie lepiej niż rzepy czy inne zatrzaski czy magnesy.

Nie zapinając górnej klapki wewnątrz plecaka jestem w stanie szybko dostać się do sprzętu.  

Pod główną klapą znajduje się 5-litrowa komora, a w niej zapinana na zamek przegródka na cenne drobiazgi klucze itd. Plecak mieści też 15” laptopa.

Z boku plecak posiada dwie regulowane i składane kieszenie na statyw, butelkę z wodą lub termos z kawą.

Think Tank Retrospective 15 – użytkowanie

Podoba mi się to, że główną komorę można łatwo dostosować do swoich potrzeb. Przegródki można ustawić po swojemu i dostosować plecak do różnych wariantów.

Zaletą jest też to, że plecak może być w całości wypełniony sprzętem lub można go podzielić na cześć sprzętową i część np. na ubrania. 

Ważne jest dla mnie to, że plecak nosi się bardzo wygodnie. Na plecach leży wspaniale, nawet wypełniony całym zestawem ślubnego sprzętu.

Tylna klapa wyściełana jest miękką siateczką z wypustką na lędźwie, dzięki czemu w czasie wycieczki nie czuć, że ma się go na plecach.

Na piersi dodatkowo można zapiąć pasek dla jeszcze większej wygody, plecak również posiada odpinany pas biodrowy.

Paski służące do regulacji można zabezpieczyć gumkami, dzięki czemu nie latają i nie przeszkadzają przy noszeniu. 

Plecak używałem w dwóch wariantach:

Wariant 1 – wycieczkowe/spacerowy (rower, całodzienny spacer po mieście), górna komora na aparat + dwa obiektywy, środek na ciuchy i inne przydatne rzeczy. 

W pierwszym wariancie plecak spełnił moje oczekiwania, aczkolwiek chciałbym, żeby dostęp do sprzętu był jeszcze szybszy.

Wariant 2 – ślubno/zleceniowy, plecak w 100% wypełniony sprzętem.

Tu też nie mam zastrzeżeń. Plecak pomieścił 2x Sony A7III z zapiętymi obiektywami 35 1,8 i Viltrox 85 1,8 + 50mm 1,8 TS-E 24mm 3,5 wraz z przejściówką MC-11,

Samyanga 24mm 2,8 dwie lampy Stroboss 60s + lampa Stroboss 36, skórzane szelki i parę drobiazgów.

Podsumowanie

Muszę przyznać, że na początku dość sceptycznie podszedłem do tego modelu plecaka. Na zdjęciach w internecie nie prezentuje się tak dobrze, jak wygląda w rzeczywistości.

Zaskoczył mnie pozytywnie swoją funkcjonalnością i pojemnością. Jeśli ktoś myśli nad miejskim wielozadaniowym plecakiem to szczerze polecam.

Voigtlander Nokton 35mm 1.2 SE – recenzja

Nie będę ukrywał, że mam słabość do obiektywów Voigtlander. Są pięknie wykonane, stylowe i mają ciekawy obrazek.

Co prawda nie miałem niestety do czynienia ze wszystkimi, ale te które przeszły przez moje ręce bardzo mi się spodobały. 

Nokton 35mm 1.2 SE – Pierwsze wrażenia i budowa.

Nie inaczej było i tym razem Nokton 35mm 1.2 SE to bardzo świeża konstrukcja, swoją premierę miał w marcu.

Od razu po wyjęciu z pudełka czuć, że ma się do czynienia z obiektywem z duszą. Przyjemnie ciężki, ale nie za bardzo (410g), zwarty, nie za wielki.

Pierścień ostrości chodzi cudownie, tak samo dobrze, z wyraźnym skokiem działa pierścień zmiany przysłony.

Tym razem miałem do czynienia z obiektywem z natywnym mocowanie do Sony, więc w wizjerze widać było ustawioną aktualną przysłonę oraz parametry są zapisywane w Exifie.

Nokton 35mm 1.2 SE – Jakość zdjęć

Obiektyw jest wystarczająco ostry od 1.2, chociaż w przypadku tej przysłony złapanie ostrości w punkt nie jest aż tak bardzo proste i stąd w moim odczuciu jest to taka przyjemna miękka ostrość.

Od przysłony 1.4 jest już bardzo ostro. Rozmycie ma ciekawe, ale nie aż tak bardzo jak Nokton 35mm 1,4 i co mnie bardzo smuci nie jest tak łatwo uzyskać na nim flarę.

Lubi niestety pokazać aberracje chromatyczną, ale szybka korekta w LR i jej nie ma.

Podsumowanie

Z jednej strony fajnie jest mieć możliwość użycia przysłony 1.2, z drugiej strony jednak od obiektywu manualnego wymagam więcej charakteru i magii.

Z Voigtlanderowych 35-tek Nokton Classic 35mm 1,4 II SC pozostaje moim ulubieńcem. 

Viltrox 85mm 1.8 II FE – recenzja

Od dwóch tygodni mam okazje używać Viltroxa 85mm 1.8 II z mocowaniem Sony FE. Recenzję wersji pierwszej możecie przeczytać tutaj.

Viltrox 85mm II – pierwsze wrażenia i budowa. 

Viltrox 85mm 1.8 FE jest tak samo dobrze zapakowany jak poprzednik. Biały kartonik, a w środku gąbeczki. Wyglada to bardzo elegancko i sprawia miłe pierwsze wrażenie. 

Sam obiektyw jest nadal pancernie wykonany, szkło i metal. Zrezygnowano również z wielkiego napisu 85mm. Co mnie również bardzo cieszy spadła waga obiektywu.

Waży on teraz 486,5 g. 

Poprawiono też osłonę przeciwsłoneczną, wykonana jest z dobrej jakości plastiku i jest w kształcie tulipana. 

Obiektyw nadal można aktualizować podłączając go bezpośrednio do komputera. Nie potrzeba żadnej stacji dokującej. 

Jakość zdjęć i autofocus

Autofocus działał świetnie już w poprzedniej wersji i nadal jest bardzo szybki i pewny (używany z Sony A7III). Silnik AF działa niemal bezgłośnie.

Jedynie przy przysłonie f5.6 i wyżej obiektyw zaczyna mieć problemy ze złapaniem ostrości.

Viltrox jest ostry już od 1.8 na całej powierzchni kadry i ma piękny bokeh. Dobrze pracuje się nim pod światło i można złapać też fajną flarę. 

Podsumowanie

Tym razem Viltrox mnie do siebie przekonał. Obniżono jego wagę, pozostawiając pancerną obudowę. Dodatkowo za serce chwyciło mnie to piękne rozmycie.

Według mnie Viltrox 85mm 1.8 to świetna propozycja dla tych, którym zależy na szybkim AF i do tego szukają czegoś ciekawego w rozmyciu.

Serdecznie dziękuję firmie FotoTechnika za użyczenie obiektywu do testów.

Viltrox 85mm 1.8 STM (Sony) – recenzja

Na rynku jest w tej chwili pięć obiektywów  85mm z mocowaniem Sony E. Są to:

Sony 85mm 1.8

Batis 85mm 1.8

Samyang 85mm 1.4

Sony GM 85mm 1.4

Sigma 85mm 1.4

I testowany przeze mnie Viltrox 85mm 1,8, który jest najtańszy z całej szóstki.

Viltrox 85mm – pierwsze wrażenia i budowa

Bardzo pozytywne wrażenie sprawia już to jak Viltrox jest zapakowany. Z zewnątrz fajny biały kartonik, w środku obiektyw zapakowany jest w gąbeczki.

Tylko pierwsze obiektywy Fuji były lepiej zapakowane (z tych, które miałem) 🙂 Sam obiektyw jest wykonany mega solidnie, metal i szkło. Brawo!

Z drugiej strony ta pancerna budowa sprawia, że obiektyw jest ciężki. Jedynie osłona przeciwsłoneczna wykonana jest z taniego plastiku. Zupelnie nie pasuje do tego obiektywu.

Fajną rzeczą jest to, że nie potrzeba żadnej stacji dokującej, żeby zrobić aktualizacje. Wystarczy wpiąć kabel bezpośrednio w obiektyw i już 🙂

Jakość zdjęć i autofocus

Ostrość, bokeh i szybkość autofocus stoją w Viltroxie na bardzo wysokim poziomie. Viltrox 85mm jest bardzo ostry już od 1,8 i ma bardzo przyjemne rozmycie.

Autofocus śmiga tak samo szybko jak w obiektywie Sony (testowane na Sony A7III). Niestety ciężko uzyskać na nim flarę 🙁

Jest jedna rzecz, która w mi osobiście w Viltroxie przeszkadza. To jego waga. Dla mnie 626 gram to już trochę za dużo przy obiektywie ze światłem 1,8.

Dla porównania Samyang ze światłem 1,4 wazy 568 g, a Sony 85 1,8 371 g. Nie przeszkadzałoby mi gdyby Viltrox był trochę bardziej plastikowy i mniej pancerny, ale lżejszy. 

Podsumowując. Viltrox to świetny obiektyw dla tych, których waga obiektywu nie ma wielkiego znaczenia, a chcą dostać fajne 85mm za niewielkie pieniądze. Serdecznie dziękuję firmie FotoTechnika za użyczenie obiektywu do testów.

Sony FE 35 mm 1,8 pierwsze wrażenia

Sony FE 35 mm 1,8

Już od dłuższego czasu szukałem dla siebie zestawu fotograficznego, który byłby zarówno lekki i mobilny, ale też dawał bardzo dobrą jakość zdjęć. 

Przy 13 godzinnych reportażach oraz w podróży ma to dla mnie duże znaczenie. Od początku mojej przesiadki na Sony brakowało mi małej jasnej 35tki.

W tym roku używałem Samyanga 35mm 1,4, który jest świetnym obiektywem, poza wagą i rozmiarem 🙂 

fot. Bartosz Pezowicz

W sieci chodziły słuchy, że Sony ma wypuścić małą jasną 35tke i tak się nareszcie stało!

W lipcu Sony oficjalnie ogłosiło nowy obiektyw 35mm 1,8 i od razu wiedziałem, że go chcę 🙂

Mam go u siebie od kilku dni i na chwilę obecną jestem zachwycony. Jest mały, lekki (waży zaledwie 280g), autofocus pracuje super szybko (szybciej niż w Samyangu).

Obiektyw jest bardzo ostry i ma przyjemne rozmycie. Wykonany jest bardzo solidnie. Poniżej kilka zdjęć, które udało mi się nim do tej pory zrobić.

Będę się starał aktualizować galerie na bieżąco.