Dzięki uprzejmości firmy 6×7, dystrybutora Hasselblada w Polsce, miałem okazję przez półtora dnia fotografować aparatem X2D II 100C z obiektywem XCD 35–100 mm F2.8–4E.

Miałem już wcześniej okazję korzystać z Hasselblada 907X 50C, ale to zupełnie inna konstrukcja – aparat mocno nawiązujący do fotograficznego retro. X2D II 100C to z kolei nowoczesny bezlusterkowiec wyposażony w średnioformatową matrycę o rozdzielczości aż 100 megapikseli. Brzmi imponująco, ale jak taki zestaw sprawdza się w praktyce?

Hasselblad X2D II 100C – Budowa i ergonomia
Na pierwszy rzut oka X2D II 100C przypomina klasyczny, nowoczesny bezlusterkowiec. Mamy duży, wygodny uchwyt, jasny wizjer elektroniczny, niewielki ekran na górnej ściance oraz duży, jasny i odchylany wyświetlacz z tyłu. Do tego kilka programowalnych przycisków, dwa pokrętła nastawcze i joystick.

Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie. Materiały są przyjemne w dotyku, a sam aparat dobrze leży w dłoni. Co ważne, mimo sporej matrycy i solidnej konstrukcji nie jest przesadnie ciężki.
Duże wrażenie zrobiło na mnie menu. Jest przejrzyste, intuicyjne i dobrze przemyślane. Większość ustawień można zmienić bezpośrednio na ekranie dotykowym, a najważniejsze parametry fotografowania obsługujemy fizycznymi elementami sterującymi. Nie trzeba przedzierać się przez skomplikowane zakładki ani zastanawiać się, gdzie producent ukrył daną funkcję. Wszystko wydaje się logiczne i podporządkowane fotografowaniu.
To aparat, który sprawia wrażenie dopracowanego narzędzia, a nie technologicznego eksperymentu.

Hasselblad X2D II 100C – Autofocus
Jedną z najważniejszych zmian jest wprowadzenie działającego autofocusa ciągłego. Hasselblad wyraźnie nadrabia w tej dziedzinie zaległości, choć system ma swoje ograniczenia. Do korzystania z AF-C potrzebny jest kompatybilny obiektyw XCD, a tryb ten nie działa z migawką elektroniczną.

Dostępne jest również wykrywanie twarzy, oczu i różnych obiektów, między innymi samochodów. To funkcje, które jeszcze do niedawna trudno było kojarzyć z aparatami tego producenta.
Brakuje mi jednak swobody znanej z aparatów Sony. Nie można po prostu wskazać dowolnego miejsca w kadrze, zablokować na nim ostrości i swobodnie przekadrować. Położenie punktu AF trzeba zmieniać joystickiem, co jest mniej wygodne i nieco spowalnia pracę.

Sam autofocus działa jednak całkiem szybko i pewnie. Oczywiście nie jest to poziom najlepszych bezlusterkowców Sony, szczególnie jeśli chodzi o śledzenie ruchu, ale trzeba pamiętać, że X2D II reprezentuje nieco inną kategorię sprzętu. Najważniejsze, że AF jest użyteczny i można na nim polegać w wielu codziennych sytuacjach.
Hasselblad X2D II 100C – Jakość zdjęć
To bez wątpienia najmocniejsza strona X2D II 100C i jego największy wyróżnik.
Średnioformatowa matryca o wymiarach około 43,8 × 32,9 mm i rozdzielczości 100 megapikseli zapewnia ogromną szczegółowość obrazu. Pliki dają duże możliwości kadrowania, a tak wysoka rozdzielczość może być szczególnie przydatna w fotografii komercyjnej, modowej, produktowej czy krajobrazowej, gdzie liczy się każdy detal.


Ta szczegółowość ma jednak swoją cenę. Pojedynczy plik RAW potrafi zajmować ponad 200 MB, więc szybko zapełnimy nie tylko pamięć aparatu, ale również dyski komputera. Wewnętrzny dysk o pojemności 1 TB pomieści około 4100 zdjęć. Przy takiej wielkości plików odpowiednio wydajny komputer i spora przestrzeń na archiwum stają się właściwie częścią całego systemu.


A co z kolorami i pracą na wysokim ISO? Kolory są przyjemne, a szumy przy wyższych czułościach pozostają na akceptowalnym poziomie. To aparat, który przede wszystkim zachęca do fotografowania w celu uzyskania możliwie najlepszego pliku, z dużą ilością informacji i swobodą dalszej obróbki.


Czy potrzebuję 100 megapikseli? Szczerze mówiąc, zdecydowanie nie. W mojej codziennej pracy taka rozdzielczość byłaby najczęściej nadmiarem, a nie realną przewagą. Nie zmienia to faktu, że dla osób, które rzeczywiście wykorzystają ten potencjał, może być ogromnym atutem.



Hasselblad X2D II 100C – Doświadczenia z fotografowania
Fotografowanie X2D II 100C było zaskakująco zwyczajne – i piszę to w pozytywnym sensie. Aparat nie przeszkadzał mi w pracy, wszystko działało tak, jak powinno, i nie miałem poczucia, że muszę się do niego specjalnie przyzwyczajać. Po prostu robiłem zdjęcia.


Wizjer jest naprawdę duży i jasny. Na tyle duży, że podczas kadrowania zdarzało mi się wręcz rozglądać po jego powierzchni. To przyjemne doświadczenie, choć wymaga chwili przyzwyczajenia. Bardzo doceniam również odchylany ekran, który ułatwia fotografowanie z mniej typowych perspektyw.


Zestaw z obiektywem 35–100 mm jest jednak dość masywny i po dłuższym fotografowaniu czuć jego wagę. Podejrzewam, że z mniejszym obiektywem stałoogniskowym aparat byłby bardziej kompaktowy i jeszcze przyjemniejszy w codziennym użytkowaniu.


Co ciekawe, mimo że X2D II 100C jest konstrukcją bardziej uniwersalną i nowoczesną, więcej radości sprawiało mi fotografowanie modelem 907X 50C. Prawdopodobnie to kwestia jego retro charakteru i sposobu, w jaki zachęca do fotografowania. X2D II jest świetnym narzędziem, ale 907X miał w sobie coś, co po prostu bardziej mi odpowiadało.


To oczywiście bardzo subiektywne odczucie, ale właśnie takie drobiazgi często decydują o tym, z jakim aparatem najchętniej wychodzimy na zdjęcia.
Podsumowanie
Hasselblad X2D II 100C to dojrzały, świetnie wykonany aparat, który łączy nowoczesną ergonomię z ogromnymi możliwościami średnioformatowej matrycy. Na plus zasługują jakość wykonania, intuicyjne menu, świetny wizjer, odchylany ekran oraz autofocus, który staje się coraz bardziej użyteczny w codziennej pracy.

Największym atutem pozostaje jednak 100-megapikselowa matryca. To właśnie dla niej warto zainteresować się tym aparatem – szczególnie jeśli pracujemy w fotografii komercyjnej, modowej, produktowej lub wszędzie tam, gdzie liczy się maksymalna szczegółowość obrazu.

Dla mnie osobiście to już trochę za dużo pikseli. W fotografii, którą zajmuję się na co dzień, nie potrzebuję aż takiej rozdzielczości, a wielkość plików jest dodatkowym kosztem, który trudno uzasadnić.

Nie oznacza to jednak, że X2D II 100C jest aparatem wyłącznie do wąskich, specjalistycznych zastosowań. To solidna i przemyślana konstrukcja, która może sprawdzić się w wielu dziedzinach fotografii.

Po tym krótkim teście mam poczucie, że Hasselblad stworzył aparat, który nie tylko imponuje specyfikacją, ale też daje się po prostu polubić w użytkowaniu. Czy sam chciałbym go mieć? Chętnie, ale chyba wolałbym przeznaczyć te pieniądze na coś, co bardziej odpowiada mojemu stylowi fotografowania. I być może właśnie to jest najważniejszy wniosek z tego testu: nie każdy aparat musi być dla każdego, nawet jeśli potrafi tak wiele.




